Francja liberalna
Nicolas Sarkozy został wybrany szóstym prezydentem V Republiki pokonując wyraźnie w II turze wyborów prezydenckich (53% głosów) kandydatkę Partii Socjalistycznej Ségolene Royal. Francję czekają poważne zmiany w polityce gospodarczej i zagranicznej.
Kandydat centroprawicowej Unii na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) Nicolas Sarkozy jest obecny w polityce od wczesnej młodości. Niegdyś bliski współpracownik Chiraca i minister budżetu w latach 90-tych, opuścił go w walce o prezydenturę w 1995 r. i popadł w niełaskę. W 2002 r. Chirac niespodziewanie powołał go do rządu na stanowisko ministra spraw wewnętrznych. Wszyscy jego poprzednicy wykazywali się skrajną nieudolnością - przestępczość rosła, nie potrafiono zapanować nad napływem imigrantów, mnożyły się akty antysemityzmu. Skazany na porażkę Sarkozy zamienił pewną klęskę w wielki sukces. Minister odwołał policjantów z boisk szkolnych, gdzie mieli animować zajęcia dla trudniej młodzieży (spadek po rządzie Lionela Jospina) i wysłał ich na ulice, ogłosił w miastach program "zero tolerancji" i wprowadził restrykcje dla imigrantów chcących pozostać we Francji. Przestępczość spadła, a Francuzi zobaczyli pierwszego polityka "głównego nurtu", który bez złudzeń zajął się polityką imigracyjną. Nie zważając na protesty opozycji przypominającej, że Francja to "ojczyzna praw człowieka" Sarkozy zaczął odsyłać nielegalnych imigrantów, zaostrzył kryteria przyznawania kart stałego pobytu i stanowczo opanował rebelię przedmieść. Minister osiągnął rekordowe wskaźniki popularności i nie zawahał się wykorzystać jej jako trampoliny do prezydentury.
Gdy Sarkozy głosił program "zerwania" (la rupture) z kulturą niemożności politycznej we Francji, jego współpracownicy mówili wprost: chodzi o głęboką "dechiracizacje" Francji.
Dynamiczna kampania kandydata prawicy będzie z pewnością wzorem dla wielu następnych w innych krajach. Trudno byłoby wskazać w ostatnich 6 miesiącach choćby jeden błąd polityczny sztabu Sarkozy'ego, podczas gdy w otoczeniu jego konkurentki co chwilę miały miejsce niefortunne wypowiedzi i dymisje, jak najgłośniejsza - sekretarza ekonomicznego Partii Socjalistycznej Erica Bessona, który w lutym podał się do dymisji po kłótni z Ségolene Royal, a przed pierwszą turą wyborów oficjalnie dołączył do sztabu Sarkozy'ego.
Kandydatka socjalistów przegrała, bo nawet na chwilę nie przejęła politycznej inicjatywy po I turze wyborów. Nie pomogła jej ani pierwsza w historii debata z kandydatem, który odpadł w pierwszej turze François Bayrou, ani decydująca debata telewizyjna z Nicolasem Sarkozym. To Sarkozy narzucał tempo i tematy kampanii, Royal nie wyszła poza tradycyjne hasła lewicy i Partia Socjalistyczna przegrała trzecie wybory prezydenckie z rzędu. Sarkozy wygrał jednak nie tylko dzięki perfekcyjnej kampanii wyborczej ale przede wszystkim dlatego, że lepiej odczytał oczekiwania Francuzów. W centrum jego strategii politycznej znalazło się "przywrócenie wartości pracy" i bezpieczeństwo publiczne na czele z problemem imigrantów.
Nicolas Sarkozy dokona zwrotu w dotychczasowej polityce gospodarczej państwa. Francuzów czeka faktyczne zniesienie 35-godzinnego tygodnia pracy (przy formalnym pozostawieniu go jako minimum) oraz zasadnicze zmiany w systemie opieki społecznej. Sarkozy powoływał się tu na przykład brytyjski, chce scalić agendy administracji odpowiedzialne za obsługę osób szukających pracy i wprowadzić zapis o utracie prawa do zasiłku po trzykrotnym odrzuceniu oferty pracy (Francja ma około 500 tysięcy "niesatysfakcjonujących" ofert pracy). Poważne zmiany czekają również administrację publiczną, która wraz z systemem emerytur pochłania 45% budżetu państwa. Nicolas Sarkozy chce powrotu do liczby funkcjonariuszy publicznych sprzed 25 lat poprzez zastępowanie dwóch urzędników przechodzących na emeryturę jednym. Ta reforma ma zatrzymać narastający lawinowo dług publiczny sięgający dziś 20 tys. euro na osobę. Bez zmian pozostanie natomiast konstrukcja systemu politycznego, Sarkozy był właściwie jedynym kandydatem, który proponując radykalne działania w sferze ekonomicznej chciał pozostawienia instytucji V Republiki w obecnym kształcie i odrzucał projekt VI Republiki obecny bardzo silnie w programach Royal i Bayrou.
Zaabsorbowani kwestiami wewnętrznymi francuscy wyborcy nie zwrócili uwagi na fakt, że wybierają prawdopodobnie najbardziej proamerykańskiego prezydenta po II wojnie światowej. W 2006 roku Sarkozy w czasie wizyty w Stanach Zjednoczonych skrytykował politykę władz francuskich nazywając ją arogancką, a w pierwszej deklaracji po zwycięstwie wyborczym zapewniał USA o swojej mocnej przyjaźni. Powrót do bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i sygnalizowane w trakcie kampanii porzucenie nadmiernego sentymentu do Rosji to jedyne dobre wiadomości dla obecnych władz polskich. Wybór Sarkozy'ego oznacza bowiem silnie wzmocnienie nurtu "Europy politycznej" wraz z szybkim powrotem do rokowań nad nowym traktatem europejskim. Nowy prezydent Francji chce nowych większościowych reguł podejmowania decyzji w Unii Europejskiej, zmian w kompozycji Komisji Europejskiej, wyboru Prezydenta UE i definitywnie pozbawia złudzeń zwolenników jakichkolwiek przyszłych rozszerzeń Wspólnoty. Sarkozy chce dla Turcji statusu "uprzywilejowanego partnerstwa", o Ukrainie nie mówi w ogóle i wyraźnie akcentuje konieczność wewnętrznej konsolidacji (politycznej i gospodarczej) Unii Europejskiej w obecnym kształcie. Nicolas Sarkozy sugerował również przyzwolenie na swego rodzaju "grupę wiodących krajów UE", w porównaniu z listą, którą kandydat prezentował półtora roku temu, w obecnej rzuca się w oczy brak Polski. Na kanwie "sprawy Geremka" w Parlamencie Europejskim, Sarkozy wyraził w debacie telewizyjnej zaniepokojenie sytuacją w Polsce i wieloznacznie mówił, że "zdobycie większości nie daje prawa do robienia wszystkiego".
Wybory prezydenckie przyniosły jeszcze inną ważną informację - po 50 latach burzliwej kariery na emeryturę odchodzi człowiek, który był prawdziwym narodowym wyrzutem sumienia - Jean-Marie Le Pena (10.5% głosów). Kandydat skrajnej prawicy nie wystartuje już w wyborach prezydenckich, nie tylko ze względu na dużo niższe poparcie (dla porównania: 18% w 2002 i 15% w 1995), ale przede wszystkim ze względu na zaawansowany wiek - 79 lat. Jednak w gotowości jest już jego córka, równie utalentowana jak ojciec - populistka Marine Le Pen. Francuzi mogą mieć pewność, że jeszcze nie raz usłyszą na scenie politycznej to nazwisko.
W kampanii pojawił się jeszcze jeden "polski akcent" - do wyborczej walki w I turze stanął wnuk emigrantów z Polski Frédéric Nihous z partii "Myślistwo - Rybołówstwo - Natura - Tradycje" (CPNT), jego program pozyskał poparcie 1.2% wyborców.
Nicolas Sarkozy wygrał wybory, ale żeby zgarnąć całą polityczną pulę jego partia - Unia na rzecz Ruchu Ludowego - musi jeszcze zdobyć większość w zaplanowanych na czerwiec wyborach do Zgromadzenia Narodowego. Już teraz przesądzona jest nominacja dla nowego premiera - będzie nim były minister polityki społecznej i autor reformy emerytalnej François Fillon. Nowy prezydent nie przegrał żadnej politycznej batalii we Francji od 5 lat. Teraz będzie się musiał zmierzyć z wyzwaniami o nieporównywalnie większym kalibrze. Od jego skuteczności zależeć będzie czy Francja zacznie odzyskiwać polityczne i gospodarcze przyczółki, które traciła w ostatnich latach.
Wojciech Białożyt
