Czy "Nowy Wzrost" zmieni Francję?

Nicolas Sarkozy zrobił w ostatnich tygodniach wiele aby objęcie przez niego prezydentury Francji nie przeszło niezauważone w Europie. Od czerwcowego szczytu Unii Europejskiej po uwolnienie bułgarskich pielęgniarek Sarkozy stosuje sprawdzoną we własnym kraju strategię – grać zawsze pierwsze skrzypce, a nawet kiedy jest to niemożliwe i tak trafić na pierwsze strony dzienników. Wszystko wskazuje na to, że prezydent Francji dobrze zrozumiał logikę ostatniego rozszerzenia Unii Europejskiej – przy niewielkim wpływie na gospodarkę Wspólnoty dwanaście nowych krajów członkowskich zupełnie zmieniło polityczny układ sił na kontynencie. Nieprzypadkowo więc Sarkozy mnoży gesty pod adresem krajów z tej części Europy.

  Nicolas Sarkozy nie traci czasu przede wszystkim w polityce wewnętrznej. To ona zdecyduje o sukcesie jego prezydentury w stopniu o wiele większym niż najbardziej nawet spektakularne przedsięwzięcia na arenie międzynarodowej. Obiecywane „zerwanie” w polityce ekonomicznej i dowartościowanie „Francji, która pracuje” la France qui se lève tôt zaczyna przybierać kształty pierwszych ustaw. W wystąpieniu prezentującym program nowego rządu premier François Fillon zapowiedział „koniec ery ekonomicznego malthusianizmu i skostniałej polityki społecznej”. W centrum działań nowego rządu znalazła się koncepcja „Nowego Wzrostu”, a pierwsze uderzenie nowy rząd skierował w kontrowersyjny symbol ekonomii francuskiej – 35-godzinny tydzień pracy. Zgromadzenie Narodowe przegłosowało defiskalizację godzin nadliczbowych w sektorze prywatnym i publicznym, która ma być pierwszym krokiem do faktycznego zniesienia rekordowo krótkiego tygodnia pracy. Jakie są główne założenia koncepcji „Nowego Wzrostu”?

  Od 1981 roku i eksperymentów ekonomicznych François Mitteranda, które szły w odwrotnym kierunku niż realizowane w tym samym okresie reformy Thatcher i Reagana, Francja systematycznie spada w rankingach zamożności, konkurencyjności i atrakcyjności inwestycyjnej. Rozdęte wydatki publiczne hamują i tak niski wzrost gospodarczy (2% w 2006 r.), bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie (9-10%), a obciążone wysokimi podatkami przedsiębiorstwa przenoszą produkcję do Europy Wschodniej i Azji. 
  Zainicjowany przez gabinet Fillona program „Nowego Wzrostu” ma odwrócić te tendencje. Opiera się on na dwóch filarach: zatrzymaniu narastającego długu publicznego i zmianach w systemie podatkowym i prawie pracy. Pierwszy cel to odwrócenie utrzymującej się nieprzerwanie od 30 lat tendencji zadłużania się państwa – francuski dług to dziś około 1.1 biliona euro (63% PKB, ok. 20 tysięcy euro/os.), za którego połowę odpowiada nacjonalizacja przemysłu przeprowadzona w latach 80-tych i 35-godzinny tydzień pracy. 
  Zgodnie z wyborczym hasłem „pracować więcej by zarabiać więcej” travailler plus pour gagner plus gabinet Fillona oprócz zmian w 35-godzinnym tygodniu pracy forsuje połączenie dwóch wielkich agencji pomocy bezrobotnym ANPE i UNEDIC oraz chce ograniczyć wpływy związków zawodowych, które grupując zaledwie 8% zatrudnionych były dotąd w stanie storpedować każdą reformę ekonomiczną. Rząd Fillona będzie tu dążył do wcielenia w życie maksymy Nicolas Sarkozy’ego o utrzymywaniu „rozsądniej niezgody” w stosunkach ze związkami.

  Priorytetowym celem rządu francuskiego jest uzyskanie „pełnego zatrudnienia”  (bezrobocie na poziomie 4-5%) w ciągu 5 lat. Ma temu służyć między innymi wprowadzenie jednolitej umowy o pracę i utworzenie specjalnej komisji, której zadaniem będzie odbiurokratyzowanie przepisów prawa pracy. W gabinecie trwają też prace nad „Small Business Act”, którym rząd zamierza wesprzeć defaworyzowane dotąd małe i średnie przedsiębiorstwa.
  Polityka „Nowego Wzrostu” będzie miała poważne konsekwencje makroekonomiczne – wprowadzone i planowane cięcia podatków (m.in. podatku spadkowego i defiskalizacja pracy studentów) uniemożliwią zbilansowanie budżetu państwa przed 2010 rokiem zgodnie z wymogami paktu o stabilizacji i wzroście. Nowy termin zadeklarowany przez rząd Francji to rok 2012. Na tle tej decyzji wybuchła niezwykle ostra, jak na standardy europejskie, polemika o politykę stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego. Francuski minister ds. europejskich zasugerował, że Francja będzie dążyła do przekazania większych prerogatyw co do wpływania na ich wysokość ministrom finansów strefy euro. Ta wypowiedź, która stoi w sprzeczności z zapisami traktatowymi o niezależności EBC wywołała stanowczy protest Prezesa Banku Jean-Claude Tricheta. Pomimo tego, że Nicolas Sarkozy starał się łagodzić konflikt można było wyraźnie zauwazyc, że wypowiedzi ministra były wcześniej uzgadniane z Pałacem Elizejskim.

  Częścią programu reform nowego prezydenta Francji będą również korekty systemu politycznego V Republiki. Nicolas Sarkozy powołał „komisję mędrców” pod przewodnictwem swojego politycznego mentora i byłego premiera Eduarda Balladura. Jej zadaniem ma być przygotowanie sugestii dla prezydenta i parlamentu dotyczących modyfikacji instytucji politycznych Francji. Powołanie komisji stało się kolejną okazją do rozbicia jedności bardzo osłabionej wyborczymi porażkami Partii Socjalistycznej. Zaproszenie do grona „mędrców” przyjął bowiem popularny polityk lewicy, były minister kultury Jack Lang. Jedną z pierwszych propozycji, jakie zostały publicznie zaprezentowane jest zniesienie funkcji premiera i wprowadzenie bezpośredniego kierowania gabinetem przez prezydenta na wzór amerykański.
  Wszystkie te zmiany to początek realizacji zapowiadanego w kampanii wyborczej planu gruntownej modernizacji Francji. Jego zaletą jest porzucenie skostniałych formuł i zaklęć w polityce zagranicznej i wewnętrznej. Iluzja dawnej potęgi została zastąpiona przez pragmatyczną ocenę potencjału ekonomicznego i politycznego Francji. Stare podziały polityczne odchodzą w cień, a Sarkozy, przeciągając na swoją stronę polityków centrum i lewicy, wyraźnie dąży do zdominowania całej sceny politycznej i zepchnięcia w niebyt i tak bardzo słabej opozycji.   
  Forsując koncepcję „Nowego Wzrostu” Sarkozy chce iść w ślady wielkich europejskich modernizatorów takich jak Tony Blair, z którym zresztą blisko się przyjaźni. Pierwsze trzy dynamiczne miesiące jego prezydentury i słaby opór Francuzów wobec decyzji ekonomicznych rządu pokazują, że zamysł ten ma spore szanse powodzenia.

Wojciech Białożyt