Profesjonalizacja Polityki
Profesjonalizacja polityki i życia publicznego elit to temat pojawiający się w dyskusji publicznej już od kilku lat. Wraz ze zmianą systemu w Polsce, przełomem lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – wizja postrzegania roli polityków i polityki w życiu kraju przybrała innego znaczenia. Eksperci Instytutu Badań i Analiz Politologicznych w kolejnym już RAPORCIE IBAP, powstałym wraz z Dwumiesięcznikiem społeczno–politycznym – "Realia i co dalej…" prezentują opinie i badania na ten właśnie temat.
Powstały Raport, którego zasadniczą częścią jest zaprezentowanie wyników własnychbadań przeprowadzonych wśród respondentów za pomocą anonimowych ankiet, podzielony został na dwie części. Pierwsza z nich podejmuje wątek zawodu polityka i jego profesjonalizacji. W tej części znaleźć można zarówno odniesienie do bieżących rozwiązań prawno – instytucjonalnych, teoretyczne rozwaania, jak i analizę przeprowadzonej przez IBAP ankiety. Wpływ instytucji na proces profesjonalizacji polityki – to tytuł drugiej części Raportu – równie bogatej w wyniki przeprowadzonych badań, jak i rozważania nad bieżącym stanem procesu profesjonalizacji. Całość Raportu zamyka podsumowanie, bogate we wnioski i sugestie co do stanu procesu profesjonalizacji życia politycznego w Polsce. Żywię nadzieję, że formuła Raportu przypadnie Państwu do gustu i stanie się narzędziem do pogłębienia wiedzy w przedmiotowym zakresie.
Łukasz Polinceusz
Dyrektor Instytutu Badań i Analiz Politologicznych
Część I. Zawód polityk i jego profesjonalizacja (Agnieszka Kafara)
Już naszych przodków nurtowały pytania o to, kto może być politykiem i mieć dostęp do władzy, jak go legitymizować. Mimo biegu lat pytania te wciąż powracają i nie tracą na aktualności. Max Weber autor rozprawy „Polityka jako zawód i powołanie” uważał, że politykę można uprawiać będąc politykiem „okazjonalnym” wykonując ten zawód, jako zawód uboczny albo jako zawód główny. śyje się „dla” polityki albo „z” polityki. śyjąc z polityki, polityk zawodowy może być zwykłym beneficjentem albo płatnym urzędnikiem. Weber wskazuje na pewne niebezpieczeństwo, a mianowicie na fakt, iż wraz z rosnącą w wyniku powszechnej biurokratyzacji liczbą urzędów oraz rosnącym popytem na niejako specyficzną formę zabezpieczenia bytu, tendencja ta rozwija się we wszystkich partiach i coraz częściej stają się one dla swych stronników środkiem do celu, którym jest takie właśnie zabezpieczenie bytu. Jednocześnie Weber zauważa rozwój nowoczesnej klasy urzędniczej, wysoko wykwalifikowanej, specjalistycznie i fachowo wyszkolonej. Jej cechą musi być wysoko rozwinięte poczucie godności i uczciwości. Wraz z awansem fachowo wyszkolonej klasy urzędniczej zaczęli pojawiać się „politycy zajmujący się kierowaniem”.
Wydaje się, iż obecnie w Polsce możemy mówić o powolnym procesie, a nawet warto zaryzykować stwierdzenie – staraniach zmierzających do profesjonalizacji tego zawodu. Powracając do rozważań prowadzonych przez Webera, warto zwrócić uwagę, iż zwraca on szczególną uwagę na polityków z powołania. Postacie te nie są nigdy osobami, które jako jedyne wpływają na sposób walki o władzę polityczną. Tu najważniejsze są rodzaje środków pomocniczych, jakimi dysponują, a które utwierdzają ich przy władzy. Według autora rozwój polityki na przestrzeni lat spowodował podział publicznych funkcjonariuszy na dwie kategorie:
- urzędnicy fachowcy
- urzędnicy polityczni
Max Weber wymienia też cechy decydujące o klasie polityka, które muszą występować w odpowiednim natężeniu takie jak: namiętność, poczucie odpowiedzialności, czy też wyczucie w ocenie oraz dystans wobec ludzi i rzeczy.
Jak pisze dalej w swojej rozprawie „politykę robi się głową, a nie inną częścią ciała czy duszy”. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań i Analiz Politologicznychwynika1, że osoba będąca politykiem powinna przede wszystkim odznaczać się następującymi cechami:
- kulturą osobistą i wyczuciem taktu;
- umiejętnością wypowiadana się i wyczuciem dyplomacji;
- poczuciem odpowiedzialności za kraj.
Polityk powinien szanować demokrację, być uczciwym, prawym człowiekiem, który umie korzystać – i czyni to – z wiedzy i rad specjalistów. Poza tym z przeprowadzonego badania wynika, że profesjonalny polityk powinien być człowiekiem wykształconym, otwartym na naukę, o nieskrępowanym umyśle i szerokich horyzontach.
Powracając do poglądów Maxa Webera dotyczących profesjonalizacji polityki, zwraca on uwagę, że typem polityka – przywódcy od czasów demokracji jest demagog, czyli polityczny publicysta, także dziennikarz. Można zatem odnaleźć w tym stwierdzeniu związek pomiędzy polityką, a dziennikarstwem.
Badania CBOS potwierdzają spadek autorytetu nie tylko polityków, ale i dziennikarzy. Wydaje się, że w demokratycznym ustroju media powinny raczej zyskiwać poparcie wśród społeczeństwa, niż je tracić. W komunikacie znajdujemy wyjaśnienie tej sytuacji, wskazujące mianowicie, iż wraz z procesem transformacji wzrosły wymagania i krytycyzm wobec pracy dziennikarzy2. Zdaniem dr. Michała Strąka mechanizm komercyjny rynku mediów i informacji sprawia, że nie idą one ze sobą w parze. Przyczyną tej sytuacji jest fakt, że dochody, na przykład telewizji, pochodzą z reklam umieszczanych wokół programów informacyjnych i publicystycznych. Od tego momentu informacja i publicystyka polityczna są przedmiotem sprzedaży, a ich jakość spada3.
Jak pisze Crick Bernard „[…] publicyści zrobiliby zapewne lepiej, gdyby bronili samej tylko polityki. Jest to bowiem rzecz o wiele bardziej konkretna, niż się potocznie zakłada; jest warunkiem koniecznym autentycznej wolności, znana jest tylko rozwiniętym i złożonym społeczeństwom i ma swe źródła w specyficznym doświadczeniu Europy (...) Polityka bowiem, jak wskazuje Arystoteles, jest tylko jednym z możliwych rozwiązańproblemu ładu w Państwie”4. Polityka to zawód, który ma wpływ na społeczeństwo, dlatego też osoby go wykonujące powinny cieszyć się wśród obywateli autorytetem i prestiżem. Te dwa czynniki tworzą w pewnym sensie aureolę inności, niezwykłości, która zwiększa posłuszeństwo5. Badania przeprowadzone przez IBAP potwierdzają ustalenia odnośnie prestiżu zawodu dokonane przez CBOS na początku bieżącego roku. Stanowią dowód świadczący o słabej kondycji polskiej polityki oraz prestiżu polityków w oczach społeczeństwa polskiego. Na samym końcu wymienionych zawodów cieszących się prestiżem wskazano na: ministrów, starostów, radnych, posłów oraz działaczy politycznych. Warto pamiętać, że z zaufaniem łączy się legitymizacja władzy, a ona sama stanowi kapitał, który sam się pomnaża i przynosi inne kapitały. Dlatego też zawód polityka winien być utożsamiany przede wszystkim z poświęceniem, służbą, powołaniem, pełnieniem ważnej misji w imieniu społeczeństwa, a nie jedynie z dążeniem do władzy i realizacji własnych interesów, z czym niestety często mamy obecnie do czynienia. Wydaje się ponadto, iż „polityka to umiejętne organizowanie życia społecznego. (...) Jeśli chce się respektować godność człowieka, stanowi ona konkretyzację nakazu miłości oraz zorganizowanie społecznej miłości. Polityka bez miłości jest destrukcyjna często cyniczna i okrutna”6. O jakości polityki decydują poza politykami także doradcy, naukowcy i dziennikarze. Dotychczas tylko w doradztwie marketingowym mamy do czynienia z profesjonalizacją i rozwojem. Kampanie wyborcze nie są już przypadkowe, lecz dobrze zorganizowane i przemyślane. W zdobywaniu władzy biorą udział psychologowie, którzy wspierają przyszłych polityków, udzielając im wielu cennych wskazówek. Po zdobyciu władzy następnym istotnym krokiem powinno być doradztwo, mające na celu jej utrzymanie. Na tym etapie potrzebna jest też diagnoza i analiza społeczeństwa, obecnej sytuacji w kraju, czego nie potrafią zrobić sami politycy. Do diagnozy i zaprojektowania umiejętnej polityki potrzebna jest nauka. Niestety w tym miejscu mamy do czynienia ze swoistym błędnym kołem. Nauka trzyma się stosunkowo daleko od sceny politycznej, co pogłębia i utrwala złą jakość uprawianej w Polsce polityki. Należy bowiem pamiętać, iż polityka to gra interesów, zaś rzeczą profesjonalnych polityków i ich doradców jest znalezienie wspólnych wartości, które pozwalają pogodzić ze sobą różne interesy. Weber wyraża podobne poglądy odnośniełączenia polityki z nauką. Nauka jest dla niego światopoglądem racjonalnym i logicznym, opartym na niemożliwym do obiektywnego potwierdzenia założenia, iż racjonalność jest wartością wyższą od wszystkich innych. Tym samym jest zdania, że naukowiec nie może być politykiem. W życiu trzeba wybrać jedną drogę i jej się poświęcić. Naukowiec musi mieć pasję do nauki, natchnienie i talent. Polityk natomiast powinien charakteryzować się namiętnością, odpowiedzialnością oraz wyczuciem w ocenie. Praca naukowca służy polepszeniu rzeczywistości, która w danym momencie istnieje, racjonalizacji oraz technicznemu opanowaniu życia. Natomiast praca polityka powinna polegać na dążeniu do osiągnięcia wpływu, na sprawowaniu władzy, a po jego zdobyciu na realizacji wcześniej wyznaczonych celów.7
Zatem co można zrobić, aby doprowadzić do profesjonalizacji polityki i polityków? Czy uregulowanie tego ustawą, normami prawnymi może zbliżyć nas do celu? Czy wprowadzone już w życie uregulowania prawne rozwiązują te problemy?
Pomimo obowiązującej ustawy z 1996 roku o wykonywaniu mandatu posła i senatora wciąż borykamy się z problemem uprawiania polityki i pełnieniem funkcji państwowych wraz z wykonywaniem innych zawodów lub prowadzeniem własnej działalności. Ustawa określa ogólne zasady i warunki wykonywania mandatu, definiuje immunitet parlamentarny, prawa i obowiązki posłów i senatorów. Pierwotnie ustawa ta miała prowadzić do lepszego funkcjonowania Sejmu. Przed jej uchwaleniem posłowie dzielili się na zawodowych i niezawodowych. Wszyscy deputowani otrzymywali diety poselskie, a zawodowi parlamentarzyści dodatkowe wynagrodzenia. Nowe uregulowania spowodowały, że każdy poseł posiada obecnie materialny status wiceministra, a oprócz pensji w tej wysokości przyznawana jest mu jeszcze dieta poselska. Niestety ustawa w obecnej formie głównie określa prawa posłów i senatorów, zasady korzystania z immunitetu stając się zapisem tylko przywilejów, oddalając w pewien sposób proces profesjonalizacji, przybliżając nas jedynie do podawanego już przez Webera sposobu traktowania polityki jako środka, z którego się żyje. Polityk żyjący z polityki staje się beneficjentem czy też płatnym urzędnikiem. Warto zatem zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo, jakie z tego płynie. Poprzez fakt rosnącej liczby urzędów i coraz większym popytem na tę formę zabezpieczenia bytu, urzeczywistnia się zagrożenie, iż polityka staje się środkiem w dążeniu do celu, a nie jest uprawiana z powołania. Coraz wyraźniej uwypukla się obraz, na którym widać skutki oderwania posłówod ich naturalnego zaplecza instytucjonalnego. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, iż obecny system tworzy sytuację, w której posłowanie jest swoistym funkcjonowaniem w próżni, a Parlament odizolowuje się od bieżących spraw w kraju.
Odpowiedzią na te problemy jest propozycja marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego dla komisji regulaminowej, która rozpoczęła prace nad zmianą ustawy o wykonywaniu mandatu parlamentarzysty. W projekcie nowelizacji, zaproponowano trzy modele dotyczące tego, jak mogłoby wyglądać łączenie mandatu parlamentarzysty z inną funkcją:
1. „model liberalny”, który zakłada, że poseł nie mógłby łączyć swojego mandatu ze stanowiskami wymienionymi tylko w Konstytucji (m. in. prezesem NBP, NIK, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, członkiem Rady Polityki Pieniężnej);
2. „model przejściowy”, który zakłada dopisanie do obecnego stanu prawnego, zakazu łączenia mandatu parlamentarzysty z zawodem np. lekarza, czy funkcją dyrektora muzeum, szkoły średniej;
3. „model restrykcyjny”, gdzie polityk będzie musiał zdecydować czy chce być parlamentarzystą, czy też na przykład prowadzić działalność gospodarczą. Rozwiązanie restrykcyjne zakazywałoby łączenia mandatu parlamentarzysty z każdą funkcją, oprócz akademickiej.8
Jednak propozycje te spotkały się z krytyką. Według byłego szefa Urzędu Rady Ministrów i posła, dr. Michała Strąka przedstawione propozycje doprowadziłyby do całkowitego odcięcia parlamentu od społeczeństwa. Uważa on, że celem takiej regulacji byłoby przeciwdziałanie pojedynczym przypadkom wykorzystywania funkcji poselskiej do załatwiania własnych spraw, nadal marginalnych, choć bardzo wyeksponowanym przez media. Podobne obawy ma dr Mariusz Kosieradzki, którego zdaniem proponowane rozwiązania prowadzą do tego, że współcześni politycy niewiele będą mieć wspólnego z ugruntowanym w demokracji wzorem sługi ludu i reprezentantem jego woli. Celem dla polityków stanie się jak najdłuższe sprawowanie władzy i bycie posłem. Takie rozwiązania mogą w znacznym stopniu zaszkodzić państwu i osłabią więzi klasy politycznej z obywatelami. Jego zdaniem uzawodowienie pracy parlamentarzystów jest działaniem dążącym do psucia państwa, ponieważ poseł bez źródeł niezależności ekonomicznej, bezodpowiedniego zakorzenienia w środowisku społecznym, z którego pochodzi, mający bardzo ograniczony kontakt z rzeczywistością gospodarczą, nie będzie chciał walczyć o realizację narodowych celów.9
Z ankiety przeprowadzonej przez IBAP zarysowuje się obraz, w którym ankietowani wyrazili opinie, że obecni politycy nie są raczej profesjonalistami (56 procent ankietowanych), zaś zaledwie 26 procent ma odmienne zdanie i na pytanie czy politycy są profesjonalistami w swojej dziedzinie odpowiedzieli raczej tak. Szczegółowe dane przedstawia wykres 1.
Wykres 1. Czy politycy są profesjonalistami w swojej dziedzinie?

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych
Zdecydowana większość ankietowanych, 62 procent, uważa także, że zawodu polityka nie należy regulować ustawą. Tylko 23 procent badanych uważa, że polityka jest zawodem. Pozostałe odpowiedzi ankietowanych przedstawia wykres 2.
Wykres 2. Czy kwestię zawodu polityka naleźy uregulować ustawą?

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych
Jaka jest zatem polska polityka i politycy? Początkowo polska polityka lat osiemdziesiątych złączona była nierozerwalnie z wyborami moralnymi, miała wymiar symboliczny i emocjonalny. Jednak przełomowy okres transformacji nie zakończył się wybuchem, lecz porozumieniem elit rządzących. W 1989 roku miał miejsce przełom w rozumieniu polityki i jej związku z etyką. Nowa elita polityczna nadal kształtowała się na podstawie kwalifikacji moralnych, ale też realizowała cel ogólny, jakim było wyprowadzenie Polski z komunizmu. Polityka tych czasów była polityką wyższych racji.
Obecnie niestety oddalamy się od profesjonalizacji i uprawiania polityki z powołania. Korupcja, kłócący się na scenie medialnej politycy, to niestety dużo częściej obecny obraz. Warto zatem raz jeszcze przytoczyć opinię Maxa Webera, iż tylko polityk z powołania, obdarzony charyzmą może zrównoważyć obserwowany proces przemiany klasy politycznej w urzędniczą i odwrócić proces ograniczania wolności przez wciąż rozwijającą się biurokratyzację. Polityka to nie jedynie walka o władzę, ale realizacja i służba w imię idei. Nie sposób się wręcz nie zgodzić z opinią, iż polityka jako zawód i powołanie ma sens wówczas gdy łączą szansę wielkiej nagrody dzięki sukcesom i zapowiedź surowej kary za zawiniony brak sukcesów.
Część II. Wpływ instytucji na proces profesjonalizacji polityki (Dominik Jankowski)
Jedną z kwestii kluczowych, żeby zrozumieć postęp, lub jego brak, w procesie profesjonalizacji polityki zdaje się być rozwój instytucji życia publicznego, zarówno kontrolowanych przez władze państwowe, jak i znajdujących się poza tym obszarem, organizacji pozarządowych czy środków masowego przekazu. Zachodni paradygmat myślenia o polityce zakłada, że w ślad za bogaceniem się społeczeństwa następuje także modernizacja instytucji politycznych i obywatelskich. Tym samym, wraz z modernizacją rozumianą na modłę zachodnią, powinna następować profesjonalizacja i jakościowa zmiana w funkcjonowaniu polityki oraz instytucji politycznych.
Instytucja, na potrzeby tego raportu, zostanie zdefiniowana w sposób politologiczny, jako zorganizowany twór polityczny, stanowiący wyodrębniony zespół ludzi dysponujący zasobami organizacyjnymi oraz materialnymi umożliwiającymi uczestnictwo w życiu publicznym w celu zaspokojenia potrzeb jednostkowych i grupowych, a także uregulowania zachowań członków grupy. Podążając dalej za tak skonstruowaną definicją staje się jasne, że celem instytucji powinno być także działanie na rzecz profesjonalizacji polityki, co wpisywałoby się w ramy zaspokajania potrzeb grupowych. Skuteczność państwa, zarówno na arenie wewnętrznej, jak i na scenie międzynarodowej jest bowiem uzależniona od jakości kadr – urzędników i polityków – którzy realizują założenia programowe i wytyczne polityczne. Bez skutecznie i sprawnie działających polityków nie można bowiem nawet myśleć o odgrywaniu znaczącej roli na świecie, jeśli tym bardziej weźmie się pod uwagę potencjał ekonomiczny, militarny państwa, który na przykład w przypadku Polski jest znacząco ograniczony – chociażby z uwagi na perspektywę geopolityczną.
Najważniejsze pytanie, na jakie przyjdzie nam odpowiedzieć w tej części raportu to czy instytucje mają realny wpływ na proces profesjonalizacji polityki, a jeśli tak, to które z nich odgrywają najbardziej znaczącą rolę. Ponadto ważną kwestią jest czy działania podmiotów instytucjonalnych nastawione są na realizację długofalowego strategicznego procesu profesjonalizacji czy jedynie na doraźną taktyczną – na przykład przedwyborczą – poprawę wizerunku sceny politycznej. Nie da się bowiem ukryć, iż instytucje kładą nacisk na różne aspekty profesjonalizacji, przez co jednocześnie realizują różne, nierzadko sprzeczne, interesy. Metody ich działania także różnią się niekiedy znacząco, co może być przez drugą stronę odczytane nie jako dążenie do polepszenia sytuacji na scenie politycznej, ale jako poszukiwanie sensacji lub maskowanie mankamentów i niedoskonałości politycznej areny.
Z jednej strony mamy bowiem partie polityczne, którym zależy na jak najlepszym – żeby nie powiedzieć profesjonalnym – wizerunku wśród wyborców, co wiąże się jednocześnie z unikaniem sytuacji niepożądanych (z punktu widzenia wszechobecnego partyjnego PR). Z drugiej zaś strony znajdują się media, dla których śledzenie patologii politycznych, gwarancji wysokiej oglądalności, jest równoznaczne z budowaniem profesjonalnej sceny politycznej w Polsce, co niekiedy odbywa się jednak w sprzeczności z etyką mediów i dziennikarstwa. W podobną rolę wcielają się organizacje pozarządowe, stawiające sobie również za cel wyłapywanie politycznych nieprawidłowości i braku profesjonalizmu. Pytanie, które należy sobie w tej sytuacji zadać to czy tak zdefiniowane i pojmowane działanie na rzecz profesjonalizacji, operującej przede wszystkim w sferze negacji (tępieniu zachowań nieprofesjonalnych), nie zaś w sferze pozytywnego kreowania (budowaniu wzorców) może w długim okresie stać się filarem procesu profesjonalizacji polityki. Należy bowiem pamiętać, iż od odpowiedniego podejścia do procesu profesjonalizacji i rzeczywistego wykorzystania potencjału instytucji, które w tym postępowaniu biorą udział, możliwe będzie wpłynięcie na scenę polityczną i usankcjonowanie niezbędnego profilowania, czyli nadawania polityce, przynajmniej w pewnym zakresie, zawodowego wymiaru.
W ankiecie, która została przygotowana na potrzeby tego raportu, zadano również pytania dotyczące oceny polskich instytucji życia publicznego i ich wpływu na proces profesjonalizacji polskiej polityki. Celem kolejnego, w drugiej części ankiety, pytania – „Która z instytucji ma największy wpływ na profesjonalizację polityki?” – było zbadanie, jak wśród respondentów ukształtowany jest pogląd dotyczący realnego wpływu instytucji na życie publiczne. Wykres 3 przedstawia opinie respondentów.
Celem kolejnego, w drugiej części ankiety, pytania – „Która z instytucji ma największy wpływ na profesjonalizację polityki?” – było zbadanie, jak wśród respondentów ukształtowany jest pogląd dotyczący realnego wpływu instytucji na życie publiczne. Wykres 3 przedstawia opinie respondentów.
Wykres 3. Która z instytucji ma największy wpływ na profesjonalizację polityki

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych
W opinii 44 procent badanych największy wpływ na proces profesjonalizacji polityki mają media. Taki rezultat wynika przede wszystkim z dwóch przesłanek. To media w ostatnim czasie nagłośniły wiele afer związanych ze światem polityki, piętnując tym samym nieprofesjonalne czy nawet korupcjogenne zachowania polityków. Nie chodzi tylko o znane sprawy takie jak: „Afera Rywina”, „Afera starachowicka” czy „Afera taśmowa”, ale także o uwypuklanie braku przygotowania merytorycznego polityków do pełnienia przez nich odpowiedzialnych funkcji państwowych. Z drugiej strony pogłębiająca się „tabloidyzacja” mediów, spłaszczenie ich intelektualnych profilów, przy jednoczesnej pogoni za sensacją sprawiły, że media niekiedy przyjmują pozycję nieomylnego źródła, skazującego podejrzanego nawet bez „wyroku”. Problem rodzi się bowiem w momencie, gdy media, żądne sensacji, same kreują sytuacje – ocierające się niekiedy o granice etyki zawodowej – tylko w celu dostarczenia czytelnikowi lub widzowi kolejnego niespodziewanego materiału, obnażającego słabość i rachityczność polskiej sceny politycznej. Tak długo bowiem jak media działają w celu rzeczywistej profesjonalizacji mediów, a nie tylko dla taktycznej chęcizdobycia czytelnika lub widza, ich rola powinna być doceniana.
Na drugim miejscu, z wynikiem 22 procent, znalazły się partie polityczne. W opinii respondentów to właśnie te instytucje, jako grupujące i określające przynależność polityków, mają na nich znaczący wpływ. To bowiem tam, oprócz programów politycznych, rodzą się pewne pisane lub niepisane kodeksy zachowań dla posłów, senatorów i radnych. Partia polityczna, pod sztandarem której dany polityk działa, jawi się również w oczach respondentów, jako ośrodek, który w wypadku nieprofesjonalnego zachowania własnego członka, powinien doprowadzić do jego ukarania według swojego systemu nagród i kar.
Kolejne miejsce, z wynikiem 20 procent, zdobyły instytucje, których powołanie miało służyć zarówno profesjonalizacji zaplecza polityki, jak i także samych czynnych polityków. W ankiecie wymienione zostały trzy ośrodki, które mają taką rolę w Polsce spełniać: Krajowa Szkoła Administracji Publicznej (KSAP), Aplikacja Dyplomatyczno-Konsularna Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz Aplikacja Sejmowa. Uwzględnienie tych instytucji w raporcie nie jest przypadkowe, gdyż to one zostały powołane specjalnie celem przygotowania młodych ludzi do pełnienia w długim okresie odpowiedzialnych roli w państwie, co także może wiązać się z aktywną karierą polityczną. Bliższe omówienie i ocena tych instytucji nastąpi w dalszej części raportu.
Ankietowani dwa ostatnie miejsca przyznali uczelniom wyższym, które jako ośrodki akademickie uczestniczą w procesie profesjonalizacji polityki m. in. poprzez prowadzenie badań nad zmianami jakościowymi na polskiej scenie politycznej, oraz, co jest pewnego rodzaju zaskoczeniem, organizacjom pozarządowym (NGO), które otrzymały jedynie 4 procent głosów. Taka sytuacja może wynikać z przeświadczenia opinii publicznej, że związki polskiej polityki i NGO są słabe i że tak naprawdę żadna organizacja pozarządowa nie zajmuje się tylko i wyłącznie tematyką polityki i jej profesjonalizacji, nawet w wymiarze wieloaspektowym tego zagadnienia. Większość organizacji pozarządowych boryka się ponadto z chronicznym brakiem funduszy, co nie pozwala im koncentrować się na wycinkowych obszarach świata polityki, a tym samym na prowadzeniu kampanii, szkoleń, konferencji, seminariów czy na regularnym wydawaniu publikacji analitycznych i naukowych na tematy związane z właściwym podejściem do polityki, w tym uwzględniającym m. in. proces uzawodowienia pozycji polityka. Do chlubnych wyjątków na polskiej scenie NGO należą Fundacja im. Stefana Batorego i Instytut Spraw Publicznych, które w swoich działaniach i programach znaczną część poświęcają szeroko rozumianej profesjonalizacji polskiej polityki, poprzez uwzględnienie takich aspektów jak obywatelskie mechanizmy nadzoru nad funkcjonowaniem instytucji życia publicznego oraz rozwój etyki w administracji publicznej i w życiu politycznym.
Kolejne pytanie ankietowe: „Czy większy udział NGO w życiu publicznym przyczyni się do profesjonalizacji polityki?” miało na celu zbadanie czy ankietowani dostrzegaliby w przyszłości jakieś znaczące miejsce dla organizacji pozarządowych na scenie polityczneji czy NGO byłyby w stanie spowodować bardziej profesjonalne podejście do polityki, jeśli tylko dostałyby szansę aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym.
Wykres 4. Czy większy udział NGO w życiu publicznym przyczyni się do profesjonalizacji polityki?

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych
Z przeprowadzonej ankiety wynika, że życzylibyśmy sobie większego udziału NGO w życiu publicznym – 77 procent badanych, co prawda w różnym stopniu, ale odniosła się do tego pomysłu pozytywnie. Tym samym widać, iż w polskim społeczeństwie istnieje przekonanie, że NGO byłyby w stanie wpływać na proces profesjonalizacji polityki, gdyby tylko otrzymały odpowiednie wsparcie zarówno finansowe, jak i możliwość rzeczywistego udziału w debacie publicznej. Problemem nie jest bowiem zaplecze merytoryczne i eksperckie, które bardzo często jest najmocniejszą stroną NGO, ale na przykład ograniczony dostęp do mediów, które w dzisiejszej strukturze stosunków społecznych odrywają rolę kluczową. Rosnąca rola społeczeństwa obywatelskiego zapewne przejawi się także w tworzeniu organizacji pozarządowych, których podstawowym celem będzie profesjonalizacja życia politycznego, w wymiarze etycznym, merytorycznym oraz kapitału ludzkiego.
Osobną część raportu należy poświęcić instytucjom, które zostały powołane przez władze państwowe celem jak najlepszego przygotowania kadr do pełnienia w długim okresie odpowiedzialnych stanowisk w państwie, co miało się jednocześnie przełożyć na stopniową poprawę stanu profesjonalizacji polskiej administracji publicznej i sceny politycznej. Z założenia najważniejszą instytucją tego typu jest Krajowa Szkoła Administracji Publicznej, która choć ma kształcić urzędników neutralnych politycznie, jednocześnie buduje solidne fundamenty pod profesjonalną scenę polityczną w Polsce. KSAP, wzorowany na prestiżowej francuskiej École nationale d’aministration – kształcącej francuskie elity polityczne, odgrywa w Polsce rolę ważną i potrzebną, jednak wydaje się, że niewystarczającą. Rola szkoły nie do końca jest postrzegana przez decydentów jako kluczowa, tym samym ranga szkoły jest niższa od zakładanej. W gronie słuchaczy KSAP coraz większy odsetek stanowią osoby tuż po ukończeniu studiów, nierzadko bez większego doświadczenia zawodowego, co ogranicza w pewnym sensie rzeczywisty potencjał tej instytucji. Niemniej jednak największym problemem jest rozstrzygnięcie sporu czy KSAP ma kształcić generalistów czy specjalistów, co równocześnie w pewnym sensie, będzie odpowiadało na pytanie czy osoby kończące
Krajową Szkołę Administracji Publicznej, mają być ekspertami w wąskiej dziedzinie czy raczej urzędnikami od zadań specjalnych, swoistego rodzaju menadżerami administracji publicznej. Nie da się jednak ukryć, iż KSAP powinien odgrywać większą rolę w procesie profesjonalizacji polityki, między innymi poprzez nawiązanie długo falowej współpracy z Sejmem, Senatem oraz władzami samorządowymi. Zarówno nowo wybrani posłowie, jak i senatorowie powinni odbywać specjalistyczne kursy z zakresu polityki zagranicznej i spraw międzynarodowych, z zakresu kontaktów z mediami, nie wspominając już o kursach języków obcych. W ramy programu, który prowadzony byłby pod szyldem KSAP, mogłyby zostać także włączone starannie wyselekcjonowane organizacje pozarządowe, profilem jak najbardziej zbliżone do instytucji mających za zadanie profesjonalizację polskiej sceny politycznej.
Aplikacja Dyplomatyczno-Konsularna i Aplikacja Sejmowa nie odgrywają w systemie szkolenia kadr urzędniczych takiej roli jak KSAP, co oczywiście związane jest z faktem, iż obie instytucje przygotowują specjalistów w stosunkowo wąskich dziedzinach. Niemniej jednak cała triada (KSAP, Aplikacja Dyplomatyczno-Konsularna i Aplikacja Sejmowa) już na dobre wpisała się krajobraz instytucji promujących wysoki poziom merytoryczny i profesjonalizm w administracji państwowej. Pomimo działania powyższych instytucji, polska scena polityczna wciąż ma znaczące pokłady przestrzeni, która mogłaby zostać poddana procesowi profesjonalizacji.
Ostatnie pytanie, „Czy powołanie kolejnych instytucji, takich jak na przykład KSAP, przyczyni się do przyspieszenia procesu profesjonalizacji polityki?”, w ankiecie 15 przygotowanej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych miało na celu zbadanie stanowiska wobec przyszłej roli instytucji państwowych, powoływanych właśnie w celu profesjonalizacji polskiej sceny politycznej. Odpowiedzi ankietowanych przedstawiono na wykresie 5.
Wykres 5. Czy powołanie kolejnych instytucji, takich jak na przykład KSAP, przyczyni się do przyspieszenia procesu profesjonalizacji polityki?

Źródło: Opracowanie własne na podstawie ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań i Analiz Politologicznych
Ankietowani wyrazili swój sceptycyzm czy powołanie kolejnych instytucji państwowych przyczyni się do poprawy stanu polskiej sceny politycznej i jej długofalowej profesjonalizacji. 75 procent badanych stwierdziło, że nie przyniesie to pożądanych skutków. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać w dwóch kwestiach. Po pierwsze, potencjał dotychczasowych instytucji nie jest w pełni wykorzystywany, co jednocześnie powoduje, że nie ma potrzeby tworzenia nowych. Po drugie, w społeczeństwie panuje przekonanie o chronicznej nieskuteczności instytucji administracji publicznej. Tym samym powołanie kolejnych przyczyniłoby się nie do rozwiązania problemu, ale do zwiększenia biurokracji.
Podsumowanie
Polityka, a przede wszystkim jej efektywne sprawowanie, to zagadnienie o dośćszerokim spektrum definicyjnym. Tym samym zbudowanie konsensusu wokół bezdyskusyjnej definicji procesu profesjonalizacji polityki może być niezwykle trudne do osiągnięcia. Celem tego raportu miało być uświadomienie czytelnikowi, że proces ten, przynajmniej w Polsce, wciąż znajduje się w fazie początkowej. By jednak mówić o skutecznym funkcjonowaniu państwa nie tylko w sprawach wewnętrznych, ale również na arenie międzynarodowej niezbędne jest zdynamizowanie procesu profesjonalizacji.
W pierwszej części raportu zwraca się uwagę, iż polityka powinna być powołaniem i służbą na rzecz społeczności lokalnej lub całego państwa. Nie uwzględniając tego aspektu w definicji czy później w realizacji pewnych programów, zgubimy prawdziwy sens politycznej aktywności – poświęcenia. Polityk powinien być osobą obdarzoną szeroko rozumianą charyzmą, charakteryzować się otwartością na ludzi i ich potrzeby. Równocześnie powinna to być osoba, która sama z siebie pragnie podnosić swoje kwalifikacje i dążyć do autoperfekcji. Niemniej jednak nie należy zapominać, że proces profesjonalizacji polityki musi być również monitorowany i wspomagany przez ośrodki zewnętrzne, takie jak ośrodki akademickie, psychologiczne, specjalistów od marketingu i mediów. Profesjonalizacja jest równoznaczna bowiem z współdziałaniem i dialogiem różnych grup interesu. Wydaje się, że kolejne regulacje prawne, ustawy i zakazy łączenia funkcji polityka z inną działalnością nie będą prowadziły jednak do profesjonalizacji, ale spowodują raczej pogłębienie alienacji polityków od społeczeństwa i rzeczywistości, w której żyjemy.
W dalszej części raportu podkreśla się, iż proces profesjonalizacji nie może obejść się bez współudziału instytucji reprezentujących różne środowiska: od naukowego poczynając, na mediach kończąc. Próbując ocenić realny wpływ wybranych czynników na profesjonalizację polityki należy zaznaczyć, iż istnieje pewien niewykorzystany obszar, na który składają się organizacje pozarządowe i specjalne publiczne instytucje powołane celem wspierania długofalowego procesu rozwoju polskich kadr urzędniczych i politycznych. Zaplecze merytoryczne i otwartość na nowe trendy to zdecydowanie najmocniejsze strony NGO. Ich najsłabszym aspektem w znacznej części przypadków jest niestety brak odpowiednich zasobów finansowych, które pozwalałyby na aktywne włączenie się w proces profesjonalizacji polityki. Z kolei instytucje publiczne, na kształt Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, wciąż w oczach polityków nie jawią się jako instytucje nakierowane na ich potrzeby, choć z pewnością również taki powinny mieć one cel. Proces profesjonalizacji w Polsce potrwa zapewne jeszcze nie jedną dekadę. W tym czasie wielokrotnie dojdzie do zmian koalicji rządzących, premierów i liderów partii. Również gwiazdy kolejnych polityków rozbłysną we fleszach mediów. Pozostaje żywić nadzieję, że z czasem coraz mniej będzie się o profesjonalizacji polityki pisało i dyskutowało, zaś coraz częściej będzie można jej doświadczyć na „żywym materiale” – politykach.
Przypisy:
1 Badanie przeprowadzono w dniach 1-10 września, za pomocą anonimowych ankiet internetowych. W badaniu wzięło udział 110 osób.
2 Komunikat z badań CBOS: PrestiŜ zawodów, Warszawa, styczeń 2009
3 Eliza Czapska, Co dalej z polską polityką rozmowa z dr Michałem Strąkiem – byłym szefem Urzędu Rady Ministrów i posłem, dyr. Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy, Opinie i Komentarze, „Realia i co dalej…”,s. 158.
4 Crick Bernard, W obronie polityki, PWN, Warszawa 2004, s. 24.
5 Jacek Ziółkowski, Socjotechnika autorytetu politycznego, Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2007, s. 50.
6 Eliza Czapska, Co dalej z polską polityką rozmowa z dr Michałem Strąkiem – byłym szefem Urzędu Rady Ministrów i posłem, dyr. Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy, Opinie i Komentarze, „Realia i co dalej…”, s. 156.
7 Max Weber, Polityka jako zawód i powołanie, Znak 1998.
8 Gazeta Prawna, Komorowski: zakazać łączenia mandatu parlamentarzysty z inną funkcją, Źródło PAP, 16.03.2009.
9 Mariusz Kosieradzki, Zawód polityk (w naszej „Politeji, Ochlokracji”, Demokracji), Opinie i Komentarze, „Realia i co dalej…”, s. 152.
Autorzty: Dominik Jankowski, Agnieszka Kafara
