Kryzys gospodarczy w Polsce i na świecie

Cel raportu…
Fundacja Instytut Badań i Analiz Politologicznych od ponad dwóch lat gromadzi w swoich szeregach ekspertów i współpracowników budujących nasz dorobek publicystyczno-naukowy.

RAPORT IBAP to nowa formuła w działalności Instytutu. W drodze pogłębionych analiz, staramy się odpowiadać na bieżące problemy i kwestie związane z sytuacją polityczną, społeczną i gospodarczą, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Wraz z Dwumiesięcznikiem społeczno – politycznym – Realia i co dalej … prezentujemy Państwu dorobek naszej pracy.Tematem, którym postanowiliśmy zająć się w pierwszej kolejności jest kryzys gospodarczy.Warte omówienia są zarówno źródła kryzysu, ewoluujący jego charakter oraz sposoby wyjścia z problemu w skali mikro i makro. Analiza, w swych ramach, dotyczy także oceny radzenia sobie przez polskie władze z bieżącą sytuacją ekonomiczno-społeczną. Pragniemy, aby nasz raport dotykał wielu aspektów i odpowiadał na wiele pytań. Zasadniczą częścią naszego raportu jest zaprezentowanie wyników własnych badań przeprowadzonych wśród respondentów za pomocą anonimowych ankiet. Wyniki ankiet w powiązaniu z teoretycznym
przedstawieniem poruszanego problemu stanowi stosunkowo wszechstronne spojrzenie na tak ważną kwestię ekonomiczno - społeczną, jaką jest kryzys gospodarczy. Mamy nadzieję, że formuła Raportu przypadnie Państwu do gustu i stanie się narzędziem do pogłębienia wiedzy w przedmiotowym zakresie. Zapraszamy zatem do lektury.

Czym jest kryzys…?
Rozważania nad kryzysem gospodarczym należy rozpocząć od próby zdefiniowania tego polisemicznego terminu. Greckie „krisis” oznacza w sensie ogólnym wybór, decydowanie, zmaganie się, walkę, w której konieczne jest działanie pod presją czasu. Jan Tokarski ukierunkowuje definicję ekonomicznie, mówiąc, iż kryzys to załamanie wzrostu gospodarczego, faza cyklu gospodarczego charakteryzująca się gwałtownym i dużym zmniejszeniem produkcji, realnych dochodów społeczeństwa oraz wzrostem bezrobocia. Można skonkludować, iż kryzys to zdarzenie nagłe lub narastające, zagrażające życiu, zdrowiu, mieniu lub środowisku człowieka, przeciwstawienie się, któremu wymaga sił i środków przekraczających lokalne możliwości. To inaczej układ wydarzeń powodujący wzrost zagrożenia na określonym obszarze lub uniemożliwiający normalne funkcjonowanie administracji. Kryzys jest częścią naszego życia, dotyczy nas wszystkich, co ważne jest spodziewany, a nawet pożądany. Wymaga od nas zmian i podejmowania nowych wyzwań i zadań.

Z drugiej jednak strony sytuacje kryzysowe wywołują w świadomości społecznej kształtowanie postaw zachowawczych, często rezygnację, a nawet skrajny krytycyzm rzeczywistości, zamiast poszukiwania rozwiązań sytuacji trudnych, innych niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Jak to się zaczęło…?
Aby przejść do właściwych rozważań nad kryzysem finansowym z lat 2007 – 2009 warto jest przedstawić swego rodzaju kalendarium, które obrazuje jego genezę:

Kryzys finansowy … w Polsce…
Początkowo kryzys omijał gospodarkę Polski. Za główne zagrożenia wskazywano niebezpieczną zależność wartości złotego od spekulacyjnych inwestycji krótkoterminowych, wysokie zadłużenie państwa oraz wysoki udział importu w produkcji. Potem jednak pojawiły się czynniki powodujące przeniesienie się kryzysu do Polski - ograniczenie akcji kredytowej przez banki, atak spekulacyjny na polską walutę i znaczne obniżenie wartości złotego oraz problemy finansowe w przedsiębiorstwach z opcjami walutowymi. Jednak na tle pozostałych gospodarek europejskich sytuacja Polski była oceniana umiarkowanie pozytywnie. Czy jednak jest tak dalej? Niekoniecznie i prognozy są niezbyt optymistyczne. W 2009 roku szacunki ekonomistów jeszcze dokładnie nieokreślone wskazują między innymi na: wyhamowanie wzrostu gospodarczego, wzrost bezrobocia, spadek tempa wzrostu inwestycji, spadek wydatków na konsumpcję, wzrost cen walut, które mogą spowodować zmniejszenie importu i eksportu, a co za tym idzie - brak płynności finansowej niektórych branż, zmniejszenie zatrudnienia, redukcję etatów, ograniczanie godzin pracy i godzin nadliczbowych, w skrajnych przypadkach upadłość. Obecna sytuacja gospodarcza sprawia, iż dużo bardziej obecna jest w Polakach obawa o niepewność jutra.

Instytut Badań i Analiz Politologicznych przeprowadził badania mające na celu określenie jak w Polsce odczuwane są skutki kryzysu, jakie bezpośrednie następstwa odczuwają respondenci, jak oceniana jest strategia rządu dotycząca walki z kryzysem i jakie są prognozy w tym zakresie. Badanie przeprowadzono na próbie 114 osób, z czego 70 % stanowili mężczyźni, 30 % kobiety. W strukturze badanych 57% stanowiły osoby stanu wolnego, 43 % to zamężne/żonaci lub rozwiedzieni. 67% zamieszkiwało miasta powyżej 150 tys. mieszkańców, 14% wieś, 5% mieszkało zagranicą, pozostali to mieszkańcy mniejszych miast. 61% legitymowało się wykształceniem wyższym, a 39% średnim lub policealnym. Respondenci byli w przedziale wiekowym od 18 do 59 lat, z czego 63% w wieku 25-39 lat, 28% w wieku 18-24, a pozostali od 40-59 r. życia stanowili 9% badanych. Badanie przeprowadzono w I połowie marca 2009 r. za pomocą anonimowego kwestionariusza – ankiety. Poniżej prezentujemy wyniki ankiet opatrzone własnym komentarzem:

Odczuwanie skutków kryzysu wśród respondentów było znaczące: aż 56% stwierdziło, iż odczuwają skutki kryzysu. Po drugiej stronie stanęło 44% badanych wyrażających pogląd, iż nie odczuwają skutków kryzysu. Świadczyć to może o w miarę stabilnej sytuacji w Polsce w porównaniu do innych krajów. Wskazywać jednak może także na fakt, iż reperkusje dotyczące kryzysu światowego jeszcze nie dotarły w pełni do Polski. Jest to niewątpliwe sygnał od inicjowania szeregu działań profilaktycznych, które pomogą złagodzić potencjalne skutki kryzysu jakie mogą nastąpić w niedalekiej przyszłości.

Wśród najbardziej odczuwalnych skutków kryzysu wskazano wzrost cen dóbr konsumpcyjnych, ograniczenia wynagrodzeń jak również wzrost bezrobocia. Wzrost cen dóbr konsumpcyjnych to głównie skutek wzrostu cen ogólnoświatowych oraz ograniczenia produkcji w określonych branżach. Zważywszy na spowolnienie tempa eksportu i nadwyżkę importu (III kwartał 2008: 237 do 114 mld euro) nad eksportem, przekłada się to wyraźnie na wzrost cen, jak również ograniczenia wynagrodzeń w newralgicznych branżach (które nie jest jednak bardzo znaczące). W konsekwencji za ograniczaniem produkcji, obok obniżania wynagrodzeń, idą także zwolnienia, a co za tym idzie wzrost bezrobocia. Wskazania te dotyczące poszczególnych skutków kryzysu winny być (i w dużej mierze są) uwzględniane przy tworzeniu planów antykryzysowych zarówno w skali makro- jak i mikroekonomicznej.

Wśród badanych aż 61% osób wyraziło pogląd, iż działania polskiego rządu w zakresie przeciwdziałania czy też niwelowania skutków kryzysu są niewystarczające. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, iż faktycznie są one niewystarczające. Wykorzystanie funduszy UE czy też planowane zmiany przepisów prawa, to działania długofalowe, wymagające czasu na prawidłowość ich sporządzenia, przeciwdziałanie spekulacjom czy wreszcie konsultacje społeczne. Zatem często obywatele nie widzą ich namacalnych skutków tu i teraz, stąd oceniają je jako niewystarczające. Samo prezentowanie działań rządu pozostawia także wiele do życzenia. Brak jest wciąż rzetelnego stanowiska rządu, w którym więcej byłoby szczegółów, terminów, a także wskazania grup docelowych, objętych ewentualnym planem pomocowym, w przypadku pojawienia się takiej potrzeby.

Aż 59% badanych stwierdziło, iż najlepszą formą inwestycji posiadanych wolnych środków są inwestycje w ziemię, grunty i nieruchomości. Zasadniczym wydaje się jednak zadanie pytania, o faktyczne możliwości w tym zakresie. Przy założeniu bowiem, iż posiadamy pewne wolne środki, to jednak inwestycje w tak specyficzny sektor jakim są nieruchomości (w tym ziemia i grunty) wymaga na ogół większego kapitału niż same oszczędności, aby w przyszłości zapewnić sobie większą stopę zwrotu z takich inwestycji. Konieczne staję się zatem współkredytowanie takiej inwestycji. Banki jednak będące w dużej mierze „współsprawcami” kryzysu znacznie ograniczyły możliwości uzyskania kredytów, zwłaszcza kredytów hipotecznych na zakup nieruchomości. Stąd skłonność do inwestowania w ten sektor jest mocno ograniczona i w większości przypadków pozostanie jedynie w sferze planów.

Pytanie to miało na celu zweryfikowanie na ile respondenci zainteresowani są osobistą walką z kryzysem m.in. poprzez ograniczenie własnych dochodów (wynagrodzeń). 70% badanych
stwierdziło, iż nie są gotowi na własną walkę z kryzysem. Wskazuje to owszem na wysoką świadomość, iż kryzys istnieje, jednak walka z nim powinna mieć charakter instytucjonalny, a nie personalny. Zatem bezpośrednimi działaniami prewencyjnymi jak i niwelowaniem skutków powinny zajmować się stosowne instytucje, w tym rząd oraz instytucje finansowe. Rodzi się jednak obawa czy działania instytucjonalne bez zaangażowania osobistego poszczególnych obywateli będą w pełni skuteczne.

Prognozy w zakresie przyszłości kryzysu są podzielone prawie po równo: 46%:44%. Można więc zauważyć pewną analogię do poglądów ekspertów czy ekonomistów w tym zakresie. Poglądy w tym zakresie warunkowane są przede wszystkim osobistym odczuwaniem skutków kryzysu – im większe, tym bardziej pesymistyczne przewidywania w tym zakresie.


Jakie są prognozy ekonomiczne1…?


Eksperci są zasadniczo zgodni. Choć recesji raczej nie będzie, to rok 2009 nie będzie dobry dla naszej gospodarki. Co prawda jeszcze w ostatnich trzech miesiącach 2008 roku wzrost gospodarczy wyniósł 2,9 proc., a w skali całego roku 4,8 procent, to jednak mało realne wydaje się, aby taki wynik powtórzyć w 2009 roku. Dla większości ekonomistów - ja również chyba także dla samego rządu - nieosiągalny jest wzrost PKB na poziomie 3,7 proc. zapisany w budżecie na 2009 rok. Coraz częściej zakłada się ponadto, iż polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie co najwyżej 1,7 procent. To jednak i tak optymistyczny scenariusz w porównaniu do prognoz zagranicznych instytucji finansowych.

Według francuskiego banku Paribas w 2009 roku wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie jedynie 0,4 proc. Eksperci z JP Morgan zakładają z kolei, iż bieżący rok dla polskiej gospodarki przyniesie zerowy wzrost PKB. Zdaniem Alfreda Adamca, głównego ekonomisty Noble Banku w II i III kw. 2009 roku grozi nam ujemny przyrost PKB. Najwięksi optymiści spodziewają się, że polska gospodarka zacznie przyspieszać już w tym roku. Ale także z ich wypowiedzi wynika, że zdecydowanie lepszy powinien być rok przyszły. Pierwsze sygnały poprawy pojawią się wśród polskich firm eksportujących w drugiej połowie tego roku. Bardziej widocznej poprawy oczekuje Arkadiusz Krześniak z DB Polska, ale dopiero w I kwartale 2010. Podobnie uważa Aleksandra Świątkowska z PKO BP, która prognozuje, że jeżeli nie nastąpi pogorszenie sytuacji w USA oraz w krajach strefy euro, to pod koniec 2009 roku ulgę zaczną odczuwać polskie firmy eksportowe, a cała gospodarka w kolejnym roku.

Nie wszyscy są jednak tak dobrej myśli. Bardziej pesymistycznie przyszłość polskiej gospodarki widzą Adam Antoniak z Bank BPH oraz Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu. Według pierwszego rok bieżący będzie bardzo słaby dla rodzimej gospodarki, choć powoli zacznie budzić się eksport. - Przeciętny obywatel odczuje dopiero poprawę pod koniec 2010 roku - twierdzi ekonomista z Bank BPH. Jeszcze dalej w swoich prognozach posuwa się Janusz Jankowiak, który uważa, że kryzys finansowy może potrwać nawet do III kwartału 2011 roku, zaś w sferze realnej nawet do połowy 2013 roku.

Źródło: Money.pl

Profesor Leszek Balcerowicz uważa, że na tle innych krajów prognozy dla Polski w sytuacji kryzysu finansowego wyglądają pokrzepiająco. Podkreślił, że jeśli Polsce uda się osiągnąć w przyszłym roku 2-3 procent wzrostu PKB, to będzie ona w absolutnej światowej czołówce. Dodał, że choć przyjmuje się, iż nadchodzący rok będzie rokiem recesji, to nie jest tak, że wszystkie problemy się dodają. Zauważa, że im większy globalny spadek gospodarczy, tym większy spadek cen ropy i innych surowców. Dla większości krajów jest to dobre. Jako jedne z narzędzi walki z kryzysem wskazuje szybkie przyspieszenie prywatyzacji i szybkie absorbowanie środków unijnych. Nadzór bankowy nie powinien teraz wprowadzać dodatkowych restrykcji na udzielanie kredytów, a polityka fiskalna powinna umożliwiać łagodzenie polityki pieniężnej.

Według prognoz MFW dojdzie jeszcze do dalszego spowolnienia, zanim pod koniec tego roku, albo na początku 2010 zacznie się odbicie. W dużym stopniu jednak jest uzależnione od tego, co wydarzy się w Stanach Zjednoczonych. A epicentrum kryzysu znajduje się w świecie finansów, który nadal nie funkcjonuje prawidłowo. Tak, więc zanim „ruszy” światowy system gospodarczy, trzeba naprawić system finansowy. W efekcie i Polska będzie miała ułatwione odzyskiwanie sił.

Prognozy dotyczące kryzysu jak widać są dość zróżnicowane. Część ekonomistów jest pesymistami w tym zakresie, cześć prezentuje poglądy nieco bardziej optymistyczne, bądź umiarkowanie pozytywne. W naszej ocenie należy przyjąć postawę umiarkowanie optymistyczną. Należy podejmować cały czas środki zaradcze, jednak bez szczególne jinterwencji w rynek, zwłaszcza interwencji rządowej (problem nadmiernego protekcjonizmu zaburzającego gospodarkę UE), zaś mechanizm samoregulacji rynkowej doprowadzi w niedługiej perspektywie do wypoziomowania na rynku globalnym i krajowym.

Resume…
Zagadnienie kryzysu gospodarczego może być rozpatrywane na bardzo wielu płaszczyznach: stricte ekonomicznej, socjologicznej, finansowej, a nawet filozoficznej. Z tego też powodu trudno o zobiektywizowanie poglądów, analiz, rozważań czy prognoz w tym zakresie. Różne spojrzenie na tą kwestię uwarunkowane jest także położeniem geograficznym. Zapewne inaczej wyglądał będzie ten kryzys z perspektywy upływu czasu, tak jak kryzys z lat 20-30-tych XX wieku. Można jednak wskazać na pewne wspólne mianowniki dotyczące kryzysu. Na pewno kryzys zapoczątkowany został w USA i związany był z sektorem bankowym. Z pewnością nastąpiła jego emanacja na inne kraje, w tym kraje Unii Europejskiej. Bez cienia wątpliwości stwierdzić także należy, iż w formie bezpośredniej lub pośredniej dotknął (lub dotknie) on większość mieszkańców naszego globu. Zdania jednak, co do tego czy wystarczające są działania rządu dotyczące zwalczania kryzysu, są znacznie podzielone. Cóż jednak jest najważniejsze, aby zminimalizować skutki kryzysu? Po pierwsze należy skoordynować działania niwelujące jego skutki, zarówno na szczeblu globalnym, europejskim, krajowym, regionalnym, lokalnym czy wreszcie obywatelskim. Po drugie zwiększyć poziom wiedzy jak i świadomości w zakresie metod zwalczania kryzysu wśród wszystkich obywateli. Po trzecie zwiększać poziom inwestycji poprzez jeszcze efektywniejsze wykorzystanie funduszy europejskich, rozwój kluczowych inwestycji infrastrukturalnych czy aktywną politykę w obszarze Skarbu Państwa (prywatyzacja). Po czwarte pobudzanie przedsiębiorczości poprzez wspieranie MŚP, zmian podatkowych, zwiększenie dostępności kapitału. Po piąte prowadzenie odpowiedniej polityki ochrony pracy i osłon socjalnych m.in. przez utrzymanie poziomu zatrudnienia czy dodatki dla najuboższych. Po szóste wreszcie wprowadzenie uregulowań zapewniających bezpieczeństwo i płynność rynku finansowego, w tym przepisów antyspekulacyjnych. Istotnym jest także uświadomienie ludziom, iż co prawda, odpowiedzialność za przyczyny kryzysu nie należy do wszystkich, jednak współodpowiedzialność za zwalczanie jego konsekwencji spoczywa na każdym z nas i podkreślanie, iż nie tylko działania instytucjonalne, ale i jednostkowe będą stanowiły mały acz znaczący krok w kierunku zakończenia tej niepokojącej sytuacji.

1 m.in. za money.pl

Autorzy: Paweł Falenta, Łukasz Polinceusz