Struktura parlamentu - rozważania na przyszłość

Badanie grupy badawczej PBS DGA z maja 2006 roku (http:// http://www.pbsdga.pl/x.php?x=5/O-Firmie.html) wskazuje na kształtowanie się preferencji wyborczych w sposób prawie identyczny do prognozy w publikacji "Struktura polskiej sceny politycznej dziś i jutro". Wprawdzie przez czas jaki pozostał do następnych wyborów (bez względu na to, czy będzie to pełna kadencja parlamentu) wszystko może ulec zmianie, jednakże warto zastanowić się nad bardziej szczegółowym ujęciem możliwości utworzenia większości parlamentarnej w sejmie o takim właśnie układzie sił.

  Prawo i Sprawiedliwość, o ile nie nastąpi gwałtowna zmiana nastrojów społecznych, ma praktycznie zagwarantowane utrzymanie większości parlamentarnej w koalicji z Samoobroną, która jest bez wątpienia skazana na taki sojusz. Sytuacja Platformy Obywatelskiej jest absolutnie nie do pozazdroszczenia. Strategia uzyskania poparcia wyborczego na poziomie zapewniającym zagwarantowanie samodzielnej większości parlamentarnej powinna być celem każdej partii, jednakże warto stworzyć plan alternatywny wobec tak spektakularnego sukcesu. Analiza wydaje się dziecinnie prosta. Oczywistym jest, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie zainteresowane współrządzeniem z Platformą Obywatelską, bowiem elektoraty tych dwóch partii mają ze sobą niewiele punktów wspólnych. Można postawić tezę, że jedyną ich cechą wspólną jest przede wszystkim pozytywne nastawienie do solidarnościowych korzeni obu partii. Tymczasem poglądy społeczno-gospodarcze są w wielu punktach zdecydowanie rozbieżne. Koalicja wydaje się niemożliwa także z powodu możliwości PiS porozumienia się z Samoobroną, która jako mniejsza partia jest zdecydowanie łatwiejszym sojusznikiem niż Platforma.
Naszą uwagę powinniśmy skupić na Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który jest właściwie jedyną opcją Platformy na utworzenie koalicyjnego rządu. Wydaje się rozsądne przygotowywanie do tego praktycznie od zaraz. Będzie to proces wymagający wielu zabiegów socjotechnicznych. Powinien on także mieć raczej formę ewolucji niż rewolucyjnych zmian poglądów ze względu na potencjalnie nieprzychylną reakcją społeczeństwa pamiętającego jeszcze doskonale aferalne wyczyny SLD.


   Sojusz Lewicy Demokratycznej programowo jest w stanie porozumieć się z Platformą. Udowodnił już w czasie poprzednich rządów, że potrafi zaakceptować liberalne koncepcje gospodarcze. Liberalizm gospodarczy jest sztandarem Platformy, od którego w żadnym razie nie powinna odchodzić, bowiem tylko to stanowi atrakcyjną ofertę programową dla tej części społeczeństwa, która deklaruje chęć oddania na nią głosu.
Sojusz może stanowić pewnego rodzaju gwarancję bezpieczeństwa dla tej części elektoratu, która jest przychylna zwiększeniu wolności gospodarczej, ale równocześnie obawia się drapieżnej polityki cięć budżetowych. Można się zastanawiać, czy SLD jako zdeklarowana partia lewicowa może w jakikolwiek sposób pozytywnie odnosić się do liberalnego programu gospodarczego.
Ja nie widzę tutaj przeciwwskazań, o ile będzie podkreślane, że naprawa finansów publicznych zapowiadana przez PO, oraz inne działania mające na celu odchudzenie budżetu po stronie wydatków nie będzie prowadzona kosztem najbiedniejszej części społeczeństwa. Nie powinno się to jednak kończyć na deklaracjach, ale winno być poparte konkretnymi propozycjami obszarów w jakich Sojusz wspólnie z Platformą chcą szukać oszczędności. W ostateczności powinno zostać przyjęte porozumienie o zamrożeniu wydatków socjalnych na obecnym poziomie i próbie uzdrawiania budżetu państwa w oparciu o wzrost gospodarczy, który przecież ma być oczkiem w głowie obydwu koalicjantów. Sojusz powinien jednak mieć świadomość, że jest to gra w której obie partie muszą mieć na uwadze profil społeczny elektoratu sojusznika.
Zwolennicy Platformy źle zareagują na jakiekolwiek próby rozdawnictwa pieniędzy, oraz podwyższania podatków, a elektorat Sojuszu nie zaakceptuje pomysłu cięć socjalnych.
Programowo porozumienie pomiędzy obiema partiami wydaje się absolutnie realne. Jednakże pozostaje kwestia najistotniejsza jaką jest przeszłość SLD. Sprawa ta ciągnie partię w dół i będzie ciągnęła jeszcze przez jakiś czas. Właśnie ze względu na ten aspekt wskazywałem na konieczność pewnego rodzaju zabiegów mających przygotować polskie społeczeństwo na taki rozwój wypadków.


   Podstawową sprawą jest uznanie przez Sojusz swoich błędów, ale nie tylko w formie deklaracji. Sojusz musi uznać mandat społeczny Platformy do kontroli czystości swoich szeregów. Wszelkiego rodzaju próby, nawet tylko sugerujące, że Sojusz nie chce pokazać do publicznego prześwietlenia swoich działaczy, jest sytuacją absolutnie uniemożliwiającą jakąkolwiek współpracę. Będzie to gorzka pigułka dla władz SLD, ale mogą tylko same sobie podziękować, za skandalicznie niedopracowane metody weryfikacji własnych działaczy, szczególnie na eksponowanych stanowiskach w latach rządów Leszka Millera.
Modlitwy przewodniczącego Olejniczaka o ponowne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych to dość niepewna metoda. SLD musi odzyskać zaufanie społeczeństwa, a to można zrobić tylko czystymi rękoma, na które wszyscy mogą spojrzeć. Wydaje się, że udana koalicja z Platformą mogłaby zapewnić sukces SLD w przyszłości. Kariera tej partii jako opozycji w marginalnym klubie parlamentarnym nie wydaje się specjalnie różowa. Dla celów czysto strategicznych przyjąłbym na miejscu strategów Sojuszu, ze tendencja do konsolidacji polskiego parlamentu jest trwałym czynnikiem, który należy koniecznie wziąć pod uwagę.


   Platforma Obywatelska też musi dokonać pewnego rodzaju zmiany retoryki. Po pierwsze wydaje się konieczna wewnątrz partyjna dysputa na temat roli, jaką widziałaby partia dla ugrupowań o lewicowych poglądach społecznych. Ma to o tyle znaczenie, że dzisiejszy pogląd panujący zarówno wśród działaczy PiS, jak i Platformy wskazuje na absolutny brak miejsca dla jakiejkolwiek lewicy w polskim parlamencie. Podkreślam, że nie mówię tutaj o programie gospodarczym, bowiem w tej kwestii Prawo i Sprawiedliwość przejęło niejako elektorat o lewicowych poglądach. Chodzi bardziej o aspekty społeczne. Wydaje się, że nie ma możliwości wyeliminowania partii reprezentującej poglądy laickiej części elektoratu, który jest równocześnie raczej antyklerykalny i "postępowy" w rozumieniu daleko posuniętej idei tolerancji dla wszelkiego rodzaju mniejszości. Jeśli nie ma możliwości jej eliminacji, to powinna zostać ona włączona do systemu władzy. Platforma jest niejako skazana na rolę tego, który powinien pomóc w odrodzeniu polskiej lewicy. Powinna to zrobić w własnym dobrze pojętym interesie, bowiem część gromadzonego przez nią elektoratu to są także Ci ludzie, którzy w poprzednich wyborach parlamentarnych przyczynili się do sukcesu Leszka Millera. To są Ci ludzie, którzy patrzą na program, a nie na uwarunkowania historyczne, a takich będzie przybywało wraz z postępującą wymianą pokoleń. Albo Platforma Obywatelska dogada się z SLD i wspólnie będą potrafili zbudować coś wedle własnej wizji, albo jest skazana na byt opozycyjny z ogromnym zagrożeniem wojny wyborczej pomiędzy obiema partiami, która na pewno uszczupli jej szeregi.

Marcin Rafałowicz