Pozycja Radia Maryja na polskiej scenie politycznej

Radio Maryja jest dość interesującym tworem na polskiej scenie medialnej. Formalnie jest tworzone i zarządzane przez zakon Redemptorystów. Nieformalnie jest feudalnym „majątkiem” swojego pomysłodawcy i kreatora, ojca Tadeusza Rydzyka. Radio nie tylko angażuje się w życie kościoła poprzez audycje religijne, ale także prowadzi bardzo agresywne i radykalne kampanie światopoglądowe. Gdyby o. Tadeusz Rydzyk, który często gości na falach swojego Radia, był politykiem to zaklasyfikowany być powinien jako ultrapopulista, o poglądach nacjonalistyczno-ksenofobicznych z mocnym rysem szowinistycznym i antysemickim. Jako przykład sposobu myślenia Ojca Dyrektora powinny posłużyć tzw. „taśmy Rydzyka”, czyli fragmenty jego wykładów dla studentów Wyższej Szkoły Kultury Medialnej i Społecznej w Toruniu1. Ojciec Tadeusz Rydzyk niejednokrotnie dał się poznać jako osoba o niezbyt wyszukanym sposobie rozumowania2.
Problem polega na tym, że o. Rydzyk nie jest politykiem w sensie formalnego udziału w życiu politycznym. Nie dąży do obejmowania funkcji politycznych, a co za tym idzie nie musi posiadać programu politycznego, zaplecza zdolnego zrealizować ten program. Nie poddaje się także werdyktowi wyborców, ponieważ nie startuje w wyborach. Oczywiście trudno oczekiwać takiej działalności od księdza Kościoła Katolickiego. Byłoby to sprzeczne z podstawowymi zasadami rozdziału Państwa od kościoła. Tym niemniej wpływ ojca Rydzyka na polityków jest znaczący, a to oznacza, że posiada on możliwość wpływania na bieg polityki bez formalnego uczestniczenia w jej procesach. Taką formułę bytu politycznego można określić mianem „szarej eminencji”.

    Warto mieć świadomość źródła siły ojca Tadeusza Rydzyka. Właściwie można je określić w sposób niezwykle prosty, poprzez analizę potrzeb „klienta” ojca Rydzyka. Polityk dąży do pozyskania poparcia społecznego i uzyskania jak najszerszych możliwości wpływania na procesy polityczne. W systemie demokracji liberalnej podstawową drogą do tego celu są wybory samorządowe, parlamentarne, oraz prezydenckie. Oznacza to, że polityk, aby móc realizować swoje ambicje musi zdobyć poparcie wyborcze. Chodzi o realne poparcie, a więc obywateli którzy uczestniczą w wyborach, a to jest już w polskich warunkach społecznych wyczyn naprawdę godny podziwu. Warto pamiętać, że tegoroczna frekwencja w wyborach parlamentarnych wyniosła zaledwie ok. 53%, a mimo to została uznana za niebywały sukces. Był to faktycznie wynik najlepszy od początku lat 90’tych, ale to nie przesądza o jego obiektywnej wartości. Nie da się ukryć, że zaledwie o ok.3% przekroczono liczbę połowy uprawnionych do głosowania. Szklanka jest do połowy pełna. Wydaje się, że to oznaka potężnego kryzysu, co podnosi wartość Radia Maryja i jego oddanych wielbicieli.
Stacja radiowa i ojciec Tadeusz Rydzyk to idealne środki do pozyskania realnych głosów wyborczych. Radio jako rozgłośnia posiada koncesję, sprzęt, wykwalifikowanych pracowników i co najważniejsze wiernych słuchaczy. Spiritus movens tej inicjatywy medialnej to równocześnie postać niezwykle charyzmatyczna, która w sposób niezaprzeczalny ma monopol na rząd dusz, który określany jest jako „Rodzina Radia Maryja”.
Są to ludzie bezgranicznie oddani idei Radia, osobie ojca Tadeusza Rydzyka i chłonący jego obsesje i wizje świata kompletnie bezrefleksyjnie. Można określić ojca Dyrektora jako niezaprzeczalny autorytet dla tych grup społecznych.
Mamy w tym przypadku typową relację popytowo-podażową. Ojciec Rydzyk posiada usługę na której zależy politykom, co czyni ich jego klientami. Oczywiście relacja nie opiera się na klasycznych zasadach wolno rynkowych, ale jest o wiele bardziej skomplikowana. Po pierwsze ojciec Dyrektor ma konkretny światopogląd, a to oznacza, że siły polityczne które wesprze muszą realizować jego postulaty, a przynajmniej nie stać w znaczącej sprzeczności z tym co głosi. Po drugie o. Tadeusz Rydzyk dąży do zapewniania sobie wsparcia własnych interesów materialnych i to wydaje się głównym czynnikiem wpływającym na sympatie redemptorysty.

    Wydaje się, że rozpoznaliśmy źródło siły Radia Maryja, klientów na jego usługi, oraz cel przyświecający jego „władcy”. Spróbujmy przyjrzeć się konstrukcji samej inicjatywy. Pomysł na Radio Maryja wydaje się bardzo prosty. Jest to rozgłośnia gromadząca wokół siebie tę część społeczeństwa, którą można określić jako „sieroty transformacji”. Przeważnie są to osoby starsze, słabo wykształcone3, nie rozumiejące otaczającego świata i tęskniące za „przewodnikiem”, który w jasnym i czytelnym przekazie wskaże winnych ich wykluczenia. Dynamicznie zmieniający się świat ich przeraża, a natłok informacji wywołuje jedynie chaos i kompletny brak zrozumienia dla przemian zachodzących w kraju i świecie. Dla tych ludzi autorytet któremu mogą zaufać jest bezcenny, a któż nadaje się do tego lepiej jak duchowny Kościoła Katolickiego wspierający swoją legendę niemal na samym Papieżu? Ojciec Rydzyk nie tylko tłumaczy w prostych zrozumiałych słowach otaczającą rzeczywistość, ale także wskazuje winnych i rozwiązania „najlepsze z możliwych”. Na dodatek opakowane jest to w niezwykle atrakcyjny sposób. Ludzie czujący się wykluczonymi z życia kapitalistycznej polski, oraz oszukanymi przez transformację pragną się dowiedzieć, że to nie oni są winni tej sytuacji.
Pokochają bezgraniczną miłością każdego, kto wskaże „Onych”, czyli tajemniczych sprawców będących członkami tajemnych organizacji realizujących „wiadomo czyje” interesy. To mogą być komuniści, albo liberałowie, ale także cykliści, masoni, homoseksualiści, a już na pewno Żydzi. Brzmi to niczym żart, ale dowcipem nie jest. Treści głoszone w programach tej stacji radiowej to zebrane w jednym miejscu wszystkie lęki i kompleksy tzw. „Polski B”.

    Z Radiem Maryja i jego „władcą” flirtowało wielu polityków w przeszłości. Po ostatnich wyborach parlamentarnych pozostał już tylko jeden amant i to na dodatek dryfujący bez jasno określonego „targetu” po szerokich wodach polskiego elektoratu. Mowa oczywiście o Prawie i Sprawiedliwości. Spróbujmy się zastanowić nad atrakcyjnością Ojca Rydzyka dla tego ugrupowania.
 Poparcie Ojca Dyrektora bywa kłopotliwe, ponieważ jego Radio dopuszcza do wypowiedzi stojących w sprzeczności z tym co jest przyjęte za „normę” w tzw. cywilizowanym świecie. Niektóre z tych norm to unikanie publicznych wyznań antysemickich, homofobicznych, oraz niestosowanie słownictwa będącego głownie w użyciu przez rasistów i szowinistów wszelkiej maści. Dodatkowo politycy aktywni w Radiu Maryja są często w trudnej sytuacji odpowiadając na pytania dziennikarzy innych mediów o kolejne kontrowersje związane z wypowiedziami o. Rydzyka.

    Dla Prawa i Sprawiedliwości w 2005 roku był to sojusznik wymarzony i wielu polityków tego ugrupowania chętnie występowało na falach Radia Maryja. Dzisiaj jednakże sytuacja się zmieniła. Po przegranych wyborach powstało szereg wątpliwości w zakresie przyjętej strategii politycznej. Jarosław Kaczyński podczas grudniowego kongresu swojej partii powiedział:
"Konieczne jest dotarcie do obywateli wielkich miast, bo tam PiS poniósł klęskę. Nie możemy się na tych obywateli miast obrażać, musimy znaleźć do nich drogę. Chcemy się zwrócić do polskiej inteligencji"4.
Te słowa oznaczają, że powoli kształtuje się świadomość o nie do końca skutecznym adresowaniu swojego przesłania. Opieranie swoich aspiracji na hermetycznym środowisku elektoratu radio-maryjnego jest błędem potrójnym. Po pierwsze jest to wprawdzie licząca się mniejszość, ale skłócona z resztą społeczeństwa, a to oznacza, że trudno jest trafiać do szerszego elektoratu uwodząc Rodzinę Radia Maryja. Po drugie z racji na swoją strukturę jest to grupa społeczna zanikająca w skutek naturalnego procesu starzenia się5.  Po trzecie sposób myślenia tego elektoratu skazuje polityków na gwałtowną radykalizacje poglądów, co zmniejsza zdolność koalicyjną i uniemożliwia dialog z najszerszymi nurtami polskiej inteligencji.

    Przyszłość Radia Maryja rysuje się w dość ponurych barwach. Wszystko wskazuje na to, że Ojciec Tadeusz Rydzyk i jego rozgłośnia, oraz inne inicjatywy gospodarcze obawiają się rzetelnej kontroli państwowej. Histeryczny ton w jakim wzywa swoich zwolenników do obrony Radia Maryja może świadczyć o tym, że obawy mogą być zasadne. Równocześnie jak nigdy wcześniej aparat państwa wydaje się autentycznie zainteresowany dokonaniem takiej kontroli.
Brak wsparcia ze strony polityków mających realny wpływ na działania urzędników państwowych oznacza dla ojca Dyrektora kłopoty których nie da się już zasypać darowiznami od wiernych słuchaczy. Zmniejszająca się liczba „wyznawców” oznacza nie tylko mniejszą siłę polityczną, ale także kurczący się strumień pieniędzy.

    Radio Maryja i o. Rydzyk właśnie na naszych oczach kończą swoją interesującą karierę jako liczący się gracz w polskiej polityce. Oczywiście jest to proces ciągły, który rozpoczął się już jakiś czas temu i zapewne potrwa jeszcze jakiś czas, ale jego nieuchronność jest gwarantowana. Zachodzące zmiany społeczne skazują to środowisko na znaczącą marginalizację. Tym niemniej jeszcze przez parę lat warto obserwować poczynania o. Rydzyka, szczególnie jeśli spotyka się z politykami o znaczącej pozycji na naszej scenie politycznej.

Marcin Rafałowicz Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


  1 Marcin Dzierżanowski, Wprost 24, http://www.wprost.pl/ar/?O=109883#nagranie, z dn. 09.07.2007 roku
  2 Marek Włodarczyk, http://rm.radiomaryja.pl.eu.org/wypow.htm
  3 Gazeta.pl Kraj, http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,63546,4758638.html, z dn. 13.12.2007 roku
  4 Gazeta Pomorska, http://www.gpmedia.pl/.../, z dn. 8 grudnia 2007 roku
  5 Gazeta.pl Kraj, http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,63546,4758638.html